dwisniewski.com Po prostu o programowaniu i danych

Dlaczego Janek nie programuje? [cz. 3, finał – 2026]

autor Damian Wiśniewski19 stycznia 2026Rynek pracy7 min czytania

To trzecia i ostatnia część serii „Dlaczego Janek nie programuje?”. Po czterech latach wracamy do tematu, sprawdzamy, co zmieniło się z czasem, i przyglądamy się obecnej sytuacji tytułowego Janka. Spróbujemy przedstawić położenie osób na poziomie wejściowym i znaleźć dla nich dobre rady i wskazówki. Zapraszam do podsumowania serii i podzielenia się swoimi przemyśleniami.

Szybkie przypomnienie dwóch poprzednich części

W pierwszej części podeszliśmy do tematu tak:

Artykuł z 2022 r. analizuje, dlaczego w Polsce jest tak mało programistów (zaledwie 0,66% populacji, wobec 1,73% w Szwecji i 1,21% w USA), mimo że rynek szukał wtedy około 100 000 specjalistów rocznie i kusił świetnymi zarobkami. Obalam w nim mit, że programowanie wymaga szczególnego talentu – powołując się na badania pokazujące, że około 44% osób potrafi stworzyć model mentalny prostych instrukcji programistycznych nawet bez wcześniejszego doświadczenia.

Problem leży gdzie indziej: przede wszystkim w strachu przed nieznanym i przekonaniu, że programowanie jest niesamowicie trudne, co blokuje ludzi jeszcze przed pierwszą próbą nauki. Do tego dochodzi paradoks rynku pracy – 80–90% ofert jest dla specjalistów, a tylko 10% dla juniorów, więc nawet jeśli ktoś się uczy, trudno mu wejść do branży. Zapowiedziałem, że to dopiero początek analizy i że temat będzie kontynuowany.

W drugiej części biorę na celownik polskie uczelnie i pokazuję absurdy systemu: co roku na informatykę idzie 35 000 studentów, a kończy ją tylko 13 000, czyli 60% odpada. Ale uwaga – nie dlatego, że programowanie jest trudne, tylko dlatego, że studenci toną w algebrze, fizyce i innych przedmiotach ścisłych, których jest mnóstwo, a samo programowanie to tylko 20–30% czasu studiów. Z 25 przedmiotów na pierwszych dwóch latach tylko 5–6 to faktyczne programowanie.

Skrytykowałem to, że wykładowcy to w większości teoretycy bez doświadczenia komercyjnego, uczący na przestarzałym sprzęcie i oprogramowaniu sprzed 2010 roku. Dlatego bootcampy miażdżą uczelnie – choć są krótsze, ich programy rzeczywiście odpowiadają na potrzeby rynku. Jedyną zaletą studiów są praktyki, które faktycznie pomagają wejść na rynek. Doszedłem do wniosku, że system edukacji zupełnie rozmija się z IT, nie przygotowuje ludzi do prawdziwej pracy i marnuje potencjalnych programistów na niepotrzebnych przedmiotach.

Co się zmieniło?

Przede wszystkim sytuacja juniorów się pogorszyła. W moim artykule sprzed tygodnia, w którym analizuję obecną sytuację, wyraźnie widać trend spadkowy (tylko 5% ofert jest skierowanych do juniorów), czyli ofert dla juniorów jest dwa razy mniej – chore!

Szkoły programowania w dużej mierze podupadły. Obietnica wejścia do IT jest tak odległa, że nawet naganiacze i marketingowa magia nie przekonają magazyniera, że w trzy miesiące zostanie programistą. Pojawił się nowy trend: zamiast obietnic zostania programistą mamy obietnice zostania AI DEV-em, co mocno działa na wyobraźnię potencjalnych klientów. Mimo to kurczenie się rynku szkoleń dodatkowo pogłębiła AI. Podlinkowuję artykuł opisujący to zjawisko.

Rynek pracy jest teraz rynkiem pracodawcy, więc przede wszystkim:

  • Junior ma niewiele do powiedzenia przy negocjacjach wynagrodzenia (jakby to miało znaczenie, skoro nawet samo zaproszenie na rozmowę graniczy z cudem).
  • Pracodawca nie musi się już martwić, że mid ucieknie, bo konkurencja da mu +20% do pensji – nie ma presji na podwyżki, co widać też we wspomnianym artykule.

Nietrudno zgadnąć, że te zmiany są raczej negatywne dla osób, które chcą być w IT.

Co się nie zmieniło?

Sposób działania uczelni niewiele się zmienił. Sylabusy zostały lekko dostosowane pod AI i ML, ale ogólnie rzecz biorąc szkolnictwo wyższe w Polsce, szczególnie publiczne, nie jest skore do szybkich zwrotów i zmiany kierunku. Problem leży w kadrze, która zatrzymała się 10 lat temu. A świat nieubłaganie pędzi do przodu. Nawet mnie – osobie, która śledzi trendy i codziennie obserwuje rynek – trudno poznawczo ogarnąć niektóre aspekty. Nic dziwnego więc, że osoby nieznające rynku nie nadążają.

Uczelnie prywatne wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom, oferując programy bardziej dopasowane do potrzeb rynku. Ogólna sytuacja na polskim rynku pracy (wysoka płaca minimalna, spadek liczby gospodarstw z dwiema pracującymi osobami, rosnące koszty życia w ośrodkach, gdzie jest praca) jest pewną przeszkodą dla edukacji prywatnej. Niewielu weźmie kredyt na iluzję przyszłej pracy w Eldorado, jakim z perspektywy kuriera czy sprzedawcy jest IT. Osobiście uważam, że IT to jeden z najlepszych rynków do rozwoju finansowego. Bariera wejścia jest jednak tak wysoka, że osiągnięcie sukcesu wymaga trudnych decyzji i ogromnej determinacji.

Narzędzia AI a sytuacja juniorów

Bardzo gorący temat, czyli AI w IT, trzeba rozpatrywać z dwóch stron:

  1. poddziedzina AI/ML na rynku pracy,
  2. wsparcie AI w codziennej pracy (jak to nazywam: klienci AI).

AI/ML

Jeśli chodzi o AI/ML, wiele firm migruje swoje rozwiązania programistyczne na takie, które opierają się na modelach językowych, ogólnie na uczeniu maszynowym i przetwarzaniu danych. To wspiera naturalną ewolucję firm w kierunku organizacji napędzanych przez AI. Tak było też w mojej obecnej firmie. Cały zespół software'owy został zwolniony, a garstka ludzi miała odtworzyć pewne funkcjonalności z użyciem platformy danych i AI/ML. Ja osobiście zostałem w firmie, co opisałem w artykule.

Niestety dla juniorów nie ma tu dobrych wieści. Ich zestaw umiejętności i brak doświadczenia uniemożliwiają start w AI/ML czy nawet w branży danych. Tam wymagane jest solidne doświadczenie i umiejętność myślenia projektowego i systemowego, a nie tylko rozwiązywania pojedynczych drobnych problemów. Dlatego moim zdaniem programiście łatwiej jest zmienić kierunek rozwoju niż komuś, kogo na rynku nie ma i kto nie ma doświadczenia.

Klienci AI

Tu wieści są pokrzepiające. Nie trzeba już wszystkiego wiedzieć, żeby dobrze kodować. Asystenci programowania, tacy jak Codex, Claude Code, Antigravity i wreszcie Cursor (prawdopodobnie najbardziej przystępny zarówno cenowo, jak i w użyciu), znacząco ułatwiają:

  • robienie zadań domowych w rekrutacji,
  • naukę zagadnień punkt po punkcie,
  • budowanie portfolio na GitHubie lub w innych miejscach,
  • tworzenie działających aplikacji, które pozwalają na mikrobiznes,
  • z perspektywy pracodawcy: Junior + AI == Mid za znacznie niższą stawkę (średnio -50% wynagrodzenia).

AI wzmocni mądrych, a osłabi głupich (sorry :()

Mam teorię, że AI ogłupia głupich i pomaga mądrym. Teraz możesz zrobić 100% różnicy, inwestując mniej niż 100% więcej. Z AI możesz przyspieszyć naukę, skrócić krzywą uczenia się i dostarczać biznesowi wartość za znacznie niższą stawkę. Z nietechnicznej perspektywy nie ma znaczenia, czy to junior, czy mid – liczy się wynik. Inteligentni i sprytni ludzie potrafią to wykorzystać na swoją korzyść.

Reszta jednak (nie chcę tu nikogo wskazywać; nie jestem tu, by oceniać innych; sam byłem młody i wiem, że sposób myślenia zmienia się z czasem – taka natura młodości) ma duży problem. Jeśli nie używasz AI, by zwiększyć swoje szanse na rynku, popełniasz ogromny błąd. Dziś nie da się dogonić konkurencji bez AI, bo zrobi to każdy, kto ma lepiej poukładane w głowie. Dotyczy to także osób, które chcą zmienić branżę.

Odpowiedź na tytułowe pytanie w 2026 roku

Sprawdźmy oficjalne dane i porównajmy liczbę programistów z 2022 rokiem. Najnowsze raporty pokazują wyraźny wzrost z 250 000 do (liczby się różnią) około 300 000–350 000 zawodowych programistów. Oznacza to wzrost o mniej więcej 30%. Dane te są nieprecyzyjne, bo IT to szerokie pojęcie, a programiści stanowią zwykle około 70% stanowisk – to bardzo zgrubne szacunki. Większość danych dotyczy szeroko rozumianego rynku IT, a nie konkretnie programistów.
Dane zebrałem z kilku źródeł:

https://forsal.pl/praca/wynagrodzenia/artykuly/9527794,mamy-juz-w-polsce-ponad-400-tys-specjalistow-it-ale-prostsze-zadania.html
https://stormit.pl/raport-o-programistach-2025/
https://www.otoprzetargi.pl/news/w-polsce-brakuje-ok-50-tys-specjalistow-it-a-w-ue-ponad-270-tys

Średnio odsetek programujących Polaków wzrósł, również dlatego, że przechodzimy kryzys demograficzny, a liczba obywateli z roku na rok spada. To podnosi odsetek. Mamy więc około 0,8–0,9% całej populacji. Wygląda na to, że postęp cyfryzacji i wymiana pokoleniowa na rynku pracy przybliżają nas do bardziej rozwiniętych gospodarek, takich jak Niemcy i Szwecja.

Janek jednak programuje! Ale ma problem z pracą

Skoro nasze podstawowe wskaźniki poprawiły się w porównaniu z 2022 rokiem, musimy odrzucić tezę, że Polacy nie programują zawodowo. To się zmieniło – rynek coraz bardziej się nasyca, a to powoduje problemy na poziomie wejściowym. Nie przezwyciężymy tego bez zmiany sposobu myślenia pracodawców.

Moim zdaniem powinniśmy doceniać jednostki i przyglądać się im uważniej, zamiast odsiewać je dlatego, że mają mniej niż X lat praktycznego doświadczenia. To bardzo trudna kwestia, bo ocena człowieka wymaga znajomości ludzi i pewnej wrażliwości – nosa do wykrywania potencjału. Firmy są gotowe płacić spore pieniądze firmom rekrutacyjnym za ściąganie specjalistów o wysokim potencjale. Ale jeśli chodzi o juniorów, rynek nie dojrzał jeszcze do zatrudniania ich na dużą skalę.

No tak, może to pomysł na biznes: stworzyć farmę juniorów, dać im wszystkie dostępne narzędzia AI i pomóc im aplikować na stanowiska od juniora do mida? Muszę to przemyśleć. W każdym razie.

Chcę tu przekazać, że moim zdaniem procesy rekrutacyjne nie powinny opierać się wyłącznie na doświadczeniu, ale też na indywidualnych predyspozycjach do adaptacji w danej branży. Rynek nie jest na to jeszcze gotowy, ale wierzę, że postęp technologiczny i pogarszające się warunki makroekonomiczne w Polsce zmuszą pracodawców do szukania rozwiązań. I tu wchodzą juniorzy, cali na biało, którzy za niskie stawki (także dzięki zerowemu PIT dla osób poniżej 26. roku życia i zapowiedziom rządu dotyczącym likwidacji swobodnych kontraktów B2B – preferencji podatkowych) mogą osiągnąć 90% wyników kogoś, kto zarabia o 50% więcej. Tak to widzę; nie wiem, czy ktoś się zgodzi. Ostatecznie każdy ma prawo do własnej perspektywy.

Ciekawi mnie, jak oceniasz sytuację na polskim rynku IT i jakie masz rozwiązania problemów, przed którymi stoją zarówno pracownicy, jak i pracodawcy. Moją perspektywę już znasz. Dzięki, że dotarłeś aż tutaj!